Chór młodzieżowy

CHÓR MŁODZIEŻOWY JUŻ ŚPIEWA

Od września 2011 roku rozpoczął pracę chór młodzieżowy, który przyjął nazwę Szczygiełki GRANDI. Dyrygentem jest pani JOANNA GARBACZ (chórmistrz i kompozytor)

Notka biograficzna

Joanna Garbacz (z domu SAGAN) ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną I i II stopnia im. Tadeusza Szeligowskiego w klasie skrzypiec oraz Akademia Muzyczna im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy: kierunek edukacja artystycznej w zakresie sztuki muzycznej w klasie chórmistrzowskiej prof. Zbigniewa Bruna oraz kompozycja w klasie prof. Marka Jasińskiego.

OSIĄGNIĘCIA ARTYSTYCZNE: 2008 I nagroda na Konkursie Twórczności na Chóry Dziecięce (Bułgaria); 2007 wyróżnienie na Fauxharmonic Orchestra Adagio Contest (USA); 2006 II nagroda na Concorso Internazionale di Composizione Corale C. A. Seghizzi (Włochy);  2006 wyróżnienie na Kompositionswettbewerb der Katolischen Hochschulgemeide (Niemcy); 2001 II nagroda na Konkursie Młodych Kompozytorów Musica Sacra w Częstochowie; 2002 wyróżnienie na Konkursie Dyrygentów Chóralnych w Poznaniu; 1999 dwa wyróżnienia na II Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim im. S. Ormińskiego; 1999 wyróżnienie na II Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim „Vox Basilicae Calissiensis“

UTWORY SKOMPONOWANE DLA SZCZYGIEŁKÓW: Kantata Jubileuszowa „I pomyśl, Muzyko” (2000 r. – Jubielusz 20-lecia); Chcę śpiewać, Ave Maria, Komar, Koty (2005 r. – Jubileusz 25-lecia), Kyrie, Veni, veni (xxx), „Cztery pory roku” (2010 r. – Jubileusz 35-lecia), „Stawiam nuty na pulpicie” (2012).


 

Z panią JOANNĄ GARBACZ rozmawiają: Weronika Biały i Natalia Zburzyńska

„Szczygiełek News” nr 42

 

Ile lat była Pani w zespole?

Do zespołu przyszłam jak miałam 4 lata. Mama opowiada, że gdy powiedziała mi o przesłuchaniach, to to czteroletnie dziecko, nie ubrało się porządnie tylko tak jak stało zbiegło z czwartego piętra na dół na parter, bo koniecznie chciało iść już na próbę. Mama musiała pójść po mnie na dół i przyprowadzić z powrotem do domu, przygotować odpowiednio i dopiero wtedy mogłam iść. Taka byłam gorliwa, żeby pójść do zespołu. A w zespole byłam do  osiemnastego roku życia czyli ok. 14 lat, z tym, że nie straciłam nigdy kontaktu z chórem, bo później cały czas komponowałam dla dzieci.

Czy ma Pani wspomnienia związane z zespołem?

A kto ich nie ma ? (śmiech) jest tego mnóstwo, ale najbardziej pamiętam koncert w Kaliszu w 1989 roku, gdzie  „Scholares” zdobył wtedy wszystkie możliwe nagrody.  Byliśmy wtedy przewspaniali!

I jeszcze utkwiło mi w głowie, że wtedy pierwszy raz mięliśmy na sobie stroje barokowe.

Mam jeszcze wspomnienia z tej Turcji nieszczęsnej!

Dlaczego nieszczęsnej?

Nie wiecie?  To dobrze, że nie wiecie. To moja pierwsza gafa.

No, no to właśnie takie najlepsze, niech Pani opowie.

No… jak ma pójść w Poniatową to może lepiej nie!

A może jakieś inne wspomnienia?

Tak. Nasze kąpiele zimą w jeziorze w Finlandii. Ale było fajnie. Nie doświadczyłyście tego?

Nie. Niestety nie …

To była sauna, zima, śnieg, budynek stał koło jeziora, jezioro było niezamarznięte, no i my w strojach kąpielowych po odpoczynku w saunie, szłyśmy do jeziora  w strojach się kąpać, zimą (śmiech)! Tak, co jeszcze? No na pewno zawsze wielkim przeżyciem było każde wykonanie mojego utworu. To dla każdego kompozytora jest przeżycie. Ale zawsze to było dobrze wykonane.

Czy od zawsze Pani myślała, że zostanie Pani kompozytorem?

Wrócę do wspomnianej wyżej  Finlandii; nigdy nie przypuszczałam, że umiem komponować, ale Pani Danusia wytypowała mnie, razem z trzema koleżankami, do napisania piosenki wyjazdowej. I tak się przejęłam rolą, że stwierdziłam iż trzeba zadziałać. I to był pierwszy raz, kiedy skomponowałam utwór. To była właśnie piosenka wyjazdowa z Finlandii.

Jakie  skończyła Pani studia?

Skończyłam studia  w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, w specjalności dyrygentura chóralna i prowadzenie zespołów instrumentalnych. Moim profesorem prowadzącym, czyli takim mistrzem, był prof. Zbigniew Bruna, który przez wiele lat był dyrektorem Opery Bałtyckiej w Gdyni. Oprócz tego studiowałam kompozycję u prof. Marka Jasińskiego. Śpiewacie jego niektóre utwory.

A tytuły może Pani pamięta?

Np. „Preludium i Fugetta”, „Psalm Setny” to chyba u pani Dagmary był śpiewany.

Czy Pani dzieci też są zainteresowane muzyką?

Gdy byłam w ciąży z każdym moim synów, zajmowałam się intensywnie muzyką i wszyscy mówili: „ale te Pani dzieci będą muzykalne. Z mlekiem matki wyssą muzykę”. Ale jak się urodziły to się okazało, że one muzyki nie cierpią. I ja nie mogłam przy nich grać na skrzypcach, które są moją pasją do dziś. Dopiero w tym roku okazało się, że ich to tak mocno nie drażni. Udało mi się zachęcić moich dwóch synów do tego, żeby zapisali się do zespołów. Są teraz w chórze i grają na gitarze. Moja czteroletnia Łucja też śpiewa. Natomiast najmłodsza Zuzanna, która urodziła się, gdy już nie miałam specjalnie do czynienia z muzyką, wygląda na bardzo muzykalne dziecko. Ale ma dopiero niecałe dwa lata, także jeszcze nie wiadomo.

No to może też przyjdzie do zespołu?

Zobaczymy:)  Już śpiewają –  dopisek redakcji, czerwiec 2012

Co według Pani zmieniło się w zespole od czasów, gdy Pani odeszła?

Jest taka jedna rzecz, która uderza mocno. Dzieci są teraz bardziej śmiałe, nie boją się występować solo, są takie bardziej przebojowe. Ja i moje koleżanki 20 lat temu takie nie byłyśmy. My czułyśmy się dobrze w grupie, natomiast jak trzeba było coś zaśpiewać,  zatańczyć czy zagrać  solo to był wstyd i tylko niektóre z nas to potrafiły.

A pamięta Pani te nagrania do telewizji, gdzie śpiewała Pani  „Lulajże Jezuniu”?

Pamiętam. I pamiętam, że jak była próba do tych kolęd, to ja sobie tak cichutko podśpiewywałam. Miałam wtedy pięć lat i coś mnie tknęło, żeby zaśpiewać takim mocnym głosem, jak na tym nagraniu. Nie pamiętam, kto miał wtedy próbę. Chyba Pani Danusia, zauważyła, że ja w ogóle śpiewam, bo wcześniej

nie było słychać tego małego dziecka. Wyciągnęła mnie wtedy na środek,  żebym zaśpiewała sama. I ja zaśpiewałam tak mocno i głośno. Wtedy zdecydowali, że ja będę śpiewać. I rodzice ćwiczyli ze mną w domu, żeby dobrze wyszło. Ale to był tylko epizod w moim życiu. Potem już się nie odważyłam tak śpiewać, aż do studiów,  bo tam już miałam lekcje śpiewu.

Czy według Pani poziom nauczania na „Szczygiełkach” wzrósł?

Zdecydowanie tak. Dzieci są po prostu lepsze, pod każdym względem. I na fletach, i na smyczkowych i wokalnie.

Dziękujemy Pani bardzo za rozmowę.

Ja również.


 

A  tak reklamowała zajęcia chóralne Wiktoria Miętkiewicz:Ostatnio do OPP doszła nowa pani,  Joasia Garbacz, która będzie prowadziła chór młodzieżowy oraz dwa kwartety smyczkowe. Próby mamy raz w tygodniu w piątki w godzinach od 17:30 do 20:30. Zajęcia te przebiegają bardzo intensywnie i interesująco. Były zaledwie cztery spotkania, a już umiemy cztery utwory, co prawda jeszcze nie idealnie, ale dążymy do perfekcji. Mamy nadzieję, że pani Danusia i pani Asia doprowadzą nasz chór do sukcesu! ” Szczygiełek News nr 42

Repertuar chóru:

  • „Veni Domine”  – Felix Mendelssohn-Bartholdy
  • „Killing me  softly” – Fox, Gimbel, arr.J.Garbacz
  • „The Land of Music” – Ilka Kuusisto, Sheldon Harnick
  • „For The Beauty Of The Earth” – John Rutter
  • „Sleepytime Bach” na motywach Cantaty No. 140 J. S. Bach`a
  • „Alleluja” – Randall Thompson
  • „Chcę śpiewać” – muzyka i tekst: Joanna Garbacz

 

Serdecznie zapraszamy na Warsztaty chóralne, które odbędą się od 21 sierpnia 2012 roku w naszej placówce przy ul. Młodzieżowej 6. Poznamy nowe utwory i będziemy pracować nad lepszą barwą i brzmieniem.

Zapraszamy wszystkich chętnych!