Walka o Pałac

List Rodziców do Marszałka

Szanowny Panie Marszałku,

Z ogromnym żalem dowiedzieliśmy się o sytuacji Domu Muzyki w Kraczewicach, spowodowanej odwołaniem Pana Witolda Danielewicza z funkcji dyrektora placówki oraz okolicznościach tego odwołania.

Dom Muzyki w Kraczewicach wraz z Ogniskiem Pracy Pozaszkolnej w Poniatowej i Stowarzyszeniem Muzyki Dawnej „Musica Antiqua” działa na zasadzie naczyń połączonych. Trudno nam sobie wyobrazić dalszą działalność chóru „Szczygiełki” i zespołu muzyki dawnej „Scholares Minores pro Musica Antiqua” bez udziału Stowarzyszenia i Domu Muzyki w innej formie, niż obecna.

Jednocześnie chcemy zapewnić, że jako osoby aktywnie uczestniczące w działalności chóru na co dzień, wyrażamy nasze pełne poparcie i zaufanie dla Państwa Danuty i Witolda Danielewiczów. Jesteśmy przekonani o ich prawości, honorze i poświęceniu; przecież powierzamy im nasze największe dobro – nasze dzieci.

Panie Marszałku,

Zwracamy się do Pana o ponowne przeanalizowanie wszelkich aspektów sprawy biorąc pod uwagę dorobek i osiągnięcia Państwa Danuty i Witolda Danielewiczów oraz ufamy, że zmieni Pan decyzję jak najbardziej korzystną dla dobra narodowego, jakim są zespoły z Poniatowej, wspaniali reprezentanci naszego regionu i naszego kraju.

Z poważaniem,

Rodzice członków zespołów z Poniatowej

Poniatowa. 27 lipca 2009 roku


 

List otwarty do mediów

 

Jako byli i obecni członkowie zespołów z Poniatowej jesteśmy zbulwersowani i oburzeni tonem artykułów, które ukazały się w lokalnych mediach, które uderzają w dobre imię dyrektora Domu Muzyki w Kraczewicach – Pana Witolda Danielewicza.

Szkalujący wydźwięk materiałów prasowych oraz relacji w „Panoramie Lubelskiej”, szukanie taniej sensacji, zniesławienie i pochopne osądzenie odebraliśmy jako próbę zniszczenia dobrego wizerunku zespołu, na który wspólnie z Państwem Danutą i Witoldem Danielewiczami pracowaliśmy przez ponad 30 lat.

Państwo Danuta i Witold Danielewiczowie mają ogromne zasługi dla kultury regionu i dla Polski. Są nie tylko wspaniałymi muzykami i pedagogami, ale także uczciwymi ludźmi, którzy wychowali tysiące młodych chórzystów.

Przynależność do zespołów z Poniatowej była najwspanialszą szkołą życia dla większości z nas. Nigdy nie odczuliśmy, że Państwo Danielewiczowie robią coś naszym kosztem – przeciwnie, muzyce i wszechstronnemu kształceniu dzieci podporządkowali całe swoje życie zawodowe i osobiste. Wpoili nam szacunek do pracy i dla drugiego człowieka, nauczyli nas miłości do Ojczyzny, nauczyli nas bycia Europejczykami i ambasadorami Polski na świecie. Wychowali nas na porządnych ludzi, dając przykład swoim życiem. Jesteśmy Im za to bardzo wdzięczni i nie możemy przeboleć, że po ponad 30. latach ciężkiej pracy, jednym machnięciem pióra można zniszczyć reputację Państwa Danielewiczów i cały nasz dorobek artystyczny. Ubolewamy nad brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności mediów, które nieprofesjonalnym i nierzetelnym przekazem niszczą wielki autorytet.

Dom Muzyki w Kraczewicach, o który teraz toczy się batalia, jeszcze 20 lat temu był kompletną ruiną. Dzięki staraniom i determinacji Państwa Danielewiczów, dzięki naszemu zaangażowaniu i wsparciu licznego grona Przyjaciół – w tym spadkobierców pałacu, potomków rodziny Gerliczów, Dom Muzyki jest dziś prawdziwą chlubą naszego regionu. A to już niezaprzeczalna zasługa dyrektora tej placówki, Pana Witolda Danielewicza, za co w 2004 roku uhonorowany został nagrodą Zarządu Województwa Lubelskiego za wybitne osiągnięcia i bardzo dobre wyniki finansowe (Kurier Lubelski, 20.07.2004).

Po licznych telefonach i mailach jesteśmy przekonani, że wiele osób czuje podobnie.

Byli członkowie, przyjaciele i sympatycy poniatowskich zespołów

Poniatowa, 27 lipca 2009 roku


 

Modlitwą ich wspierajmy

 

2009-08-29

Wesprzyjmy modlitwą zespół Szczygiełki. To symbol piękna i wrażliwości muzycznej, który teraz znalazł się na wirażu. Przypomnijmy, Witold Danielewicz – współtwórca zespołu został odwołany z funkcji dyrektora Domu Muzyki w Kraczewicach po niekorzystnych dla niego wynikach kontroli.

Pod koniec lipca taką decyzję podjął zarząd województwa. Nie jest funkcją kościoła, aby wskazywać rozwiązania, jednak modlitwą możemy wesprzeć ten zespół mówił w Pasterskim Kwadransie abp Józef Życiński.
Dziecięcy chór „Szczygiełki” został założony w 1975 roku przez Danutę i Witolda Danielewiczów w Poniatowej. Na początku do zespołu należało ok. 30 członków dziś chór składa się z ok. 300 dziewcząt i chłopców w wieku od 4 do 18 lat. Młodzi muzycy śpiewają w różnych grupach chóralnych o nazwie „Szczygiełki”, w zależności od predyspozycji i umiejętności muzycznych. W ich repertuarze są utwory komponowane przez kompozytorów polskich i obcych na przestrzeni od XIV w. do współczesności. Chór „Szczygiełki” bierze udział w festiwalach i konkursach muzycznych w Polsce i poza granicami. DCH

Abp Życiński


 

List Dzieci!

 

Drodzy Przyjaciele – Pani Danusiu i Panie Witku!

Branie odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale także za innych ludzi jest wielkim wyzwaniem. Jest nim także wiara w ludzkie możliwości. Wy wykonaliście pierwszy krok przyjmując nas do zespołu 10, 20 czy 30 lat temu. Uwierzyliście, że chcieć to móc, mimo że wielu z nas nie urodziło się z talentem. Pomogliście nam odkryć miłość do Ojczyzny i do Boga oraz piękno muzyki, która budzi w sercu pragnienie dobrych czynów. Która wyraża wszystko, o czym nie można milczeć, ale co nie może być wypowiedziane. Najcenniejszym co mamy jest nasza muzyka, która prowadzi nas bezpiecznie przez wszystkie trudne dni. Nauczyliście nas, że muzyka otwiera każde drzwi na świecie. Zbliża do siebie ludzi. Uwrażliwia.

Wszystko, co czynimy w życiu zostawia jakiś ślad. Wy zostawiliście ślad w naszych sercach. Bez Was nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Powiedzieć dziękuję za to, co dla nas zrobiliście to mało. Dzięki Wam nasze cele stały się rzeczywistością. Na otaczający nas świat patrzymy teraz inaczej niż inni, mimo że widzimy to samo, co wszyscy.

Przyjaciół poznajemy po tym, że poświęcają nam swój czas. Wy poświęciliście zespołowi 35 lat swojego życia. Przezwyciężyliście wiele trudności. Na zło – zazdrosnych o Waszą pracę ludzi – odpowiadaliście dobrem. Dzisiaj pada pytanie: Czy było warto? W imieniu wszystkich członków zespołu i naszych przyjaciół zgodnie odpowiadamy: było warto. Kiedy już zdecydujemy się stawić czoło problemom przekonujemy się, że najwięcej kosztowała nas decyzja walki.

W życiu często bywamy upokarzani i obrażani, a mimo to wciąż jesteśmy tyle samo warci. Nikt nie uniknie klęsk. Ale lepiej jest walczyć o własne marzenia, niż zostać pokonanym nie wiedząc, o co się walczyło. Wierzymy w Was i w to, czego nas nauczyliście: uczciwości, tolerancji, otwartości na ludzi i na świat, radości. Wierzymy w Pana Witka, Człowieka Pozytywnie Zakręconego, który pokazał nam jak żyć przestrzegając wartości i zasad, nie szkodząc sobie i innym, który miał czas i ochotę wdawać się z nami w dyskusje. W Panią Danusię, która poświęcała pracy każdą wolną chwilę, nauczyła nas życiowej zaradności i konsekwencji, szacunku do ludzi i do przyrody, która zadowolona z zespołowej gazetki planowała stworzyć „Szczygiełkowe Radio”.

Przeżyliśmy wiele wspólnych chwil, każde pokolenie może pochwalić się swoimi historiami. Pamiętamy, jak dziś, burzę i zamieć, kiedy to pewnego zimowego wieczoru „Scholares” zamiast rozejść się do domów ćwiczył dłużej dzięki pani Danusi, która przyniosła świeczki…

Swoje życie zawierzyliśmy ludziom, którzy z biegiem lat stają się coraz młodsi duchem i mają coraz więcej pomysłów. Którzy stali się naszą rodziną i uświadomili nam, że istnieje coś silniejszego, niż więzy krwi.

Uczyliście nas, że nawet, jeśli nie zwiążemy swojego życia zawodowego z muzyką, to w chwilach trudnych pomoże nam ona przetrwać. Dlatego wzywamy Was dzisiaj! Dołączcie do nas i grajmy naszą muzykę.

Członkowie Zespołów


 

List do ludzi kultury

 

Zwracamy się do ludzi kultury i do instytucji związanych z oświatą i edukacją z prośbą o poparcie naszych starań w obronie dobrego imienia Państwa Danuty i Witolda Danielewiczów oraz prowadzonych przez nich zespołów dziecięcych z Poniatowej.
W ostatnich dniach lipca 2009 roku środowisko kulturalne miasta Poniatowa i całego woj. lubelskiego zostało poruszone wiadomością o odwołaniu pana Witolda Danielewicza z funkcji dyrektora Domu Muzyki w Kraczewicach, pełniącego tę funkcję przez 22 lata. Siedziba Domu Muzyki mieści się w secesyjnym pałacu, który przez wiele lat, wielkim nakładem sił i środków został odbudowany z ruin przez byłego już dyrektora, z wkładem finansowym Stowarzyszenia Muzyki Dawnej „Musica Antiqua” (pierwszego właściciela) oraz przy pomocy i zaangażowaniu chórzystów, ich rodziców oraz władz miasta Poniatowa.
W bieżącym roku w Domu Muzyki w Kraczewicach przeprowadzono kompleksową kontrolę, w wyniku której pan Witold Danielewicz został dyscyplinarnie (z dnia na dzień) zwolniony z funkcji dyrektora Domu Muzyki, bez żadnych wyjaśnień i rozmowy. Postawione mu zarzuty i wskazane nieprawidłowości wydają nam się niewspółmierne do wymiaru nałożonej na niego kary. Atmosfera pospiesznego działania i nagonki, jaka dała się odczuć w mediach (do tego jeszcze w okresie urlopowym) zbulwersowała całe środowisko lokalne oraz ludzi kultury z całego świata.
Zasługi pana Witolda Danielewicza, który wraz z żoną Danutą jest twórcą muzycznych zespołów dziecięcych z Poniatowej są wszystkim powszechnie znane – już od 35 lat chór „Szczygiełki” oraz zespół muzyki dawnej „Scholares Minores pro Musica Antiqua” są godnymi reprezentantami naszego kraju podczas światowych festiwali muzycznych najwyższej rangi – zespoły mogą się pochwalić licznymi nagrodami, m.in. zespół „Scholares”: złote Harfy Eola (1979, 1985, 1989, 1991, 1995, 1999, 2002), Złota Struna (1993), chór „Szczygiełki”: Złote Kamertony (1986, 1989, 1992, 1993, 1995, 1997, 1999, 2001, 2007). W 2001 roku chór „Szczygiełki” został uznany za najlepszy dziecięcy chór na świecie, zwyciężając w Światowy Konkursie Chóralnym organizowanym przez World Broadcasting Union z siedzibą w BBC w Londynie. Zespoły dały łącznie około 2500 koncertów w kraju i poza granicami Polski, podczas 102 artystycznych podróży zagranicznych (Australia, USA, Japonia, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania, Meksyk, Macedonia itp.). O dorobku artystycznym świadczą trofea zajmujące dwie sale, a także obwieszone dyplomami wszystkie sale i korytarze siedziby zespołów oraz kilkanaście wydanych płyt. Zespoły są laureatami Nagrody Ministra Spraw Zagranicznych za propagowanie kultury polskiej poza granicami kraju, jak również nagrody św. Brata Alberta za popularyzację polskiej pieśni religijnej. Najważniejsze jednak elementy dorobku to własne, autorskie opracowania kierownictwa zespołu ogromnej części historycznego repertuaru muzycznego polskiej schedy kulturowej XIII – XVIII wieku.
Państwo Danielewiczowie za swoją działalność na polu krzewienia kultury polskiej otrzymali wszystkie możliwe nagrody i odznaczenia państwowe: Złote Krzyże Zasługi za upowszechnianie polskiej kultury w kraju i za granicą (1995), Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w upowszechnianiu kultury muzycznej (2000), Bene Meritus Terrae Lubliniensis – Dobrze Zasłużeni dla Lubelszczyzny (2007), Ambasadorzy Województwa Lubelskiego (2005), liczne odznaczenia za zasługi dla Lubelszczyzny, Złote Odznaki za opiekę nad Zabytkami (1995). Trudno wymieniać wszystkie medale, bo tak, jak w przypadku nagród dla zespołów, jest to imponująca ilość.
Ciężką pracą i pasją państwa Danielewiczów, którzy stworzyli dzieciom z Poniatowej i okolic doskonałe warunki do wszechstronnego kształcenia (nauka śpiewu, tańca, pisania i wymowy oraz nauka gry na instrumentach, w przeszłości nauka fotografowania, języków obcych), może się pochwalić nie tylko powiat czy województwo. Dzieci i młodzież wychowywane są w duchu patriotyzmu, szacunku do człowieka i religii, szacunku do kultury i do pracy. Państwo Danielewiczowie są wspaniałym wzorem do naśladowania dla swoich wychowanków, a ich zasługi są niepodważalne i stanowią wielki wkład w rozwój i popularyzację muzyki polskiej w kraju, w Europie i na świecie.
Z taką samą pasją zajęli się odbudowaniem i doprowadzeniem do stanu użyteczności pałacu w Kraczewicach. Nadanie mu obecnego, reprezentacyjnego wyglądu wymagało od dyrektora obiektu, pana Witolda Danielewicza wiele trudu, starań i zaangażowania; nic też dziwnego, że pałac stał się dumą zarządzającego nim dyrektora oraz chlubą mieszkańców Poniatowej. Zwolnienie go w trybie natychmiastowym z funkcji dyrektora Domu Muzyki w atmosferze skandalu, dodatkowo nagłośnione w mediach w tonie taniej sensacji i pochopnych osądzeń, niszczących dobre imię i wizerunek jego i jego żony Danuty oraz cały dorobek artystyczny i renomę zespołów. Listy otwarte, jakie zostały skierowane do mediów i do Pana Marszałka Województwa Lubelskiego od członków zespołów oraz rodziców (poza Radio Lublin i „Gazetą Wyborczą” w Lublinie), pozostały bez echa.
Jest nam ogromnie żal, że ludzie zasłużeni dla kraju, a zarazem ambasadorzy polskiej kultury na świecie zostali potraktowani w tak bezlitosny sposób i to nie wskutek własnej złej woli, czy chęci zysku, lecz wskutek szukania rozwiązań potrzebnych do funkcjonowania stworzonych przez siebie zespołów dziecięcych, którym poświęcili całe swoje prywatne i zawodowe życie. Jest też rzeczą wiadomą, że w trudnych czasach i w niebogatych społeczeństwach kultura zawsze jest niedoinwestowana.
W ostatnich latach, szczególnie na Lubelszczyźnie, można zaobserwować wzmożony atak na kulturę i pozbywanie się bez skrupułów ludzi z wartościowym dorobkiem artystycznym. Jest to prosta droga do wynarodowienia następnych pokoleń i usunięcia się naszego kraju ze światowej areny artystycznej. Apelujemy o to, aby kultura była niezależna od kaprysu urzędników i od doraźnych konfliktów politycznych.
Przejęci tym faktem prosimy o zainteresowanie się wyżej opisaną sprawą, licząc na zrozumienie i pomoc w odzyskaniu dobrego imienia państwa Witolda i Danuty Danielewiczów, ludzi którzy całe życie oddali w służbie wielu pokoleniom dzieci i młodzieży.

Poniatowa , dnia 1 września 2009 roku


Happening pt. „Bez Was nie byłoby nas”

 

Niedziela 30 sierpnia b.r. upłynęła mieszkańcom Poniatowej w atmosferze spotkań. Obok obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, została zorganizowana akcja poparcia dla działalności Państwa Danuty i Witolda Danielewiczów.
O godz.12.00 rozpoczęła się msza św., podczas której Ksiądz Proboszcz Józef Brzozowski wypowiedział słowa otuchy skierowane do Państwa Danielewiczów, nauczycieli z OPP, chórzystów oraz ich rodziców. Bezpośrednio po mszy uformował się barwny i rozśpiewany korowód, który przeszedł na przystanek autobusowy przy ul.Brzozowej. Poniżej przedstawiona została krótka relacja jednego z uczestników tych wydarzeń.

Między zielonymi drzewami migały czerwone koszulki. W kościele usiedliśmy w ławkach tuż przy Zakrystii. Początkowo uformowała się mała grupka złożona głównie z najmłodszych „Szczygiełków” i chórzystów z „Cum Musica”. Po chwili zobaczyliśmy koleżanki i kolegów z chóru „Carduelis”, którzy swoim przybyciem (godzina 12:03) wywołali w naszych sercach wielką ulgę. Zabawne, a zarazem przerażające było to, że do końca nie wiedzieliśmy ilu z nas przyjdzie. Większość chórzystów została powiadomiona o mszy św. telefonicznie, no i trzeba było pamiętać o tym, że wciąż trwały wakacje.
Na Mszy nie śpiewaliśmy. Trudno powiedzieć, dlaczego. Może nie czuliśmy takiej potrzeby? Milczeniem wyrażaliśmy nasze zjednoczenie i chęć pomocy. Pierwsze pokrzepiające słowa padły z ust naszego Księdza Proboszcza Józefa. Wzruszająco zapewnił o poparciu i modlitwie wszystkich mieszkańców miasta. Podkreślił, jak wiele kultura czyni w życiu każdego człowieka. W Jego wypowiedzi nie padło ani jedno niepotrzebne słowo. Być może dlatego zrobiło na nas tak duże wrażenie – wszyscy poczuliśmy się lepiej.
Po błogosławieństwie ustawiliśmy się w szeregu pod kościołem. Na czele stanęła pani Beata (Beata Brzozowska-Zburzyńska) i zaintonowała pierwsze piosenki. Ludzie mieli okazję zobaczyć małą, średnią oraz starszą młodzież, śpiewającą: „Szczygiełki to my”, „Przez most i na wprost”, „Misie Dwa”, „Słoń Różowy”, „Ala miała kota” i inne piosenki. Utworzył się spory wężyk i to nie tylko czerwonych koszulek! Przyłączali się do nas rodzice, mieszkańcy, sympatycy zespołu. Marsz został uwieczniony przez naszego kamerzystę – pana Grzesia (Grzegorza Zburzyńskiego).

Kolejnym punktem dnia był happening pt. „Bez Was nie byłoby nas”, zorganizowany przez Radę Rodziców oraz chórzystów. Podczas happeningu, Pani Beata Brzozowska-Zburzyńska poinformowała zgromadzoną publiczność o aktualnej sytuacji poniatowskich zespołów. Jej wypowiedź uzupełnili: wice Burmistrz Poniatowej – Pan Krzysztof Brzeziński oraz radna naszego miasta – Pani Krystyna Zielińska. Zapewnili, że władze Poniatowej, na czele z Panią Burmistrz Lillą Stefanek, aktywnie uczestniczą w działaniach mających na celu zachowanie przez Dom Muzyki w Kraczewicach jego kulturalnej funkcji.
W imieniu dzieci śpiewających w chórach, Agnieszka Szwajgier skierowała do Państwa Danielewiczów list, w którym wyrażona jest nadzieja, że Pani Danuta z Panem Witoldem „dołaczą do dzieci i zagrają naszą muzykę”. Słowa wsparcia ze strony rodziców wypowiedziała Pani Anna Popiołek. Była też wypowiedź jednej z mieszkanek Poniatowej, która zauważyła, że działalność Państwa Danielewiczów ubogaca dzieci oraz dorosłych.
Do wszystkich powyższych wypowiedzi ustosunkował się Pan Witold Danielewicz. Wykorzystując hasło happeningu „Bez Was nie byłoby nas” powiedział, że słowa te należy rozumieć też odwrotnie. Jego zdaniem, bez mieszkańców Poniatowej, bez rodziców i dzieci, nie mogliby zaistnieć Danielewiczowie. Oprócz tego, Pan Danielewicz ogłosił m.in. decyzje, które podjął razem z małżonką. Wśród nich znalazło się zapewnienie o dalszej społecznej pracy z dziećmi w przygotowywaniu kolejnych koncertów. W tym momencie wszyscy obecni na happeningu odetchnęli z ulgą i entuzjastycznie wykrzyknęli „dziękujemy”.
W międzyczasie dzieci zaśpiewały m.in.: „Kamę”, „Nosorożca”, „Słonia różowego”, „Misie dwa”, „Szczygiełki to my”. Słowami, gestami i bukietami kwiatów wyrażały swoją emocjonalną więź z Panią Danutą i Panem Witoldem. Zbierane były także podpisy poparcia dla dalszej działalności Państwa Danielewiczów.
Na koniec spotkania, zgromadzeni zostali poinformowani o kolejnych przedsięwzięciach: przygotowywanej w Poniatowej konferencji prasowej połączonej z sesją Rady Miasta (11 września) oraz akcji poparcia w Lublinie przewidzianej na koniec września w związku z obradami Sejmiku Wojewódzkiego.
Happening w relacji jednego z uczestników wyglądał następująco:

Ustawiliśmy się do „Kamy”. Podczas śpiewania pomagała nam zgromadzona na przystanku publiczność, czyli nasi rodzice, znajomi i przypadkowi przechodnie. Ciągle przyglądałam się Pani Danusi i Panu Witkowi. Zobaczyłam, że byli wzruszeni. Pani Danusia płakała.

Gdy Agnieszka przeczytała list od nas poczułam, że gdyby nie Państwo Danielewiczowie, nie umiałabym śpiewać, grać na instrumentach, nie byłoby tylu koncertów i wyjazdów. Zrozumiałam, że dzięki Nim bardzo lubię muzykę, mam wiele nowych koleżanek i kolegów. Atmosfera została wypełniona jednocześnie smutkiem i oczekiwaniem, łzami zwątpienia oraz nadziei. Wszyscy byli emocjonalnie poruszeni.

Słowa Pana Witka, że razem z Panią Danusią nadal będą prowadzić zespoły, bardzo nas ucieszyły. Podobnie słowa wypowiedziane przez przedstawicieli władz naszego miasta, w których usłyszeliśmy, że bardzo zależy im na Domu Muzyki, funkcjonowaniu chórów. Śpiewaliśmy coraz weselej. Przy piosence „Misie dwa” razem z nami zaczęła śpiewać Pani Danusia.

Zauważyliśmy, że na spotkaniu, oprócz osób związanych z chórem, byli nieznani nam ludzie. Widzieliśmy, że nawet oni składali podpisy poparcia dla Pani Danusi i Pana Witka. Kiedy padła komenda „do całowania”, pobiegliśmy do Pani Danusi i Pana Witka, aby ich osobiście uściskać i ucałować. To samo zrobili nasi rodzice, inni sympatycy poniatowskich chórów. Wszyscy mieli łzy w oczach. W słowach wyrażali nadzieję, że znikną wszystkie kłamstwa, a także, że obecna sytuacja unormuje się.

Uczestnicy happeningu rozeszli się do domu pełni nadziei na kolejne dni, uzbrojeni w przekonanie o słuszności podjętych działań oraz w dużą dawkę cierpliwości i wytrwałości w pokonywaniu wszelkich przeszkód.

Tekst przygotowała Ewa Albińska (z pomocą Tereski Albińskiej oraz Agnieszki Szwajgier)